~Leo~
Koncert był niesamowity! Świetnie się bawiłem, ale moje myśli ograniczały się tylko do jej imienia... Ewa... Pomyliłem się przez nią kilka razy. Pod koniec występu chciałem to wyjaśnić;
-Dziękuję, było na prawdę fajnie! Chciałem was jeszcze przeprosić, że pomieszałem trochę w tekście gdy rapowałem.
-Sorki dziewczyny za niego, zawsze tak się zachowuje gdy jest zakochany!- wtrącił się Charlie. Popatrzyłem na blondyna i wydusiłem z siebie z udawaną złością;
-W nikim się nie zakochałem! Nie żyjesz Charls!- zacząłem ganiać go po scenie.
-Yhyy...- krzyczał uciekając.- A z kim spędziłeś cały dzień? I jeszcze prawie spóźniłeś się przez nią na własny koncert!- coraz głośniej wrzeszczał omijając mikrofon.-Może nie mówiłeś, że jesteś zakochany, ale to widać!- na szczęście już go złapałem i trzymałem za kołnierz bluzki.
-Sam też prawie spóźniłeś się na swój koncert. I to też przez nią!- oboje zaczęliśmy się śmiać i rozczochrywać swoje grzywki.
Teraz słyszałem już tylko piski BaMbinos, które nam dopingowały. A właściwie dopingowały Charliemu! To było mega miłe z ich strony. wiedziały, że Charls zawsze uważał, że fanki wolą mnie i czuł się tym gorszym, ale te polskie królewny są wyjątkowe! Przez cały koncert pokazywały nam, że kochają nas obu tak samo. A teraz jeszcze dopingują Charliemu. Mi to wcale nie przeszkadzało, a widziałem jak mój przyjaciel cieszy się z tego powodu...
-No też się prawie sam spóźniłem, ale spokojnie, nie zabiorę najlepszemu kumplowi dziewczyny!- wydusił z siebie, gdy zacząłem go gilgotać.
-To nie jest moja dziewczyna!- wrzasnąłem.
-Jeszcze!- dodał i jakoś się uwolnił.
No nie, teraz to już przegiął! Znów go goniłem.
-Ej, dobra, Leo, koniec, już nic więcej nie mówię!- wykrzyknął ze śmiechem i zatrzymał się, a ja wpadłem na jego plecy. Odepchnął mnie od siebie i podbiegł do mikrofonu. Zaczął coś mówić;
-Okej księżniczki! Niestety musimy już kończyć. Ja bawiłem się świetnie, a ty Leo?
-Tak, to był najlepszy dzień...
-Taa, już wiem dlaczego...- powiedział pod nosem Charlie śmiejąc się. Wywróciłem oczami i wróciłem do mojej "przemowy";
-Dziękujemy wam bardzo nasze gwiazdeczki za przyjście!
-To my dziękujemy!!!- usłyszałem w odpowiedzi fanek.
-Do zobaczenia!- pożegnaliśmy się i zniknęliśmy za kulisami.
~Ewa~
-No to opowiadaj wszystko od początku!- rozkazała przyjaciółka gdy wygodnie usiadłyśmy na moim łóżku.
Wzięłam garść popcornu do ręki i co jakiś czas jedząc po jednym dokładnie opisałam o tym co stało się na M&G, co działo się w szpitalu i o powrocie do domu.
Zacięłam się na momencie, w którym uświadomiłam chłopcom, że zaraz spóźnią się na występ, gdy przerwał mi dźwięk SMSa.
Był to filmik z koncertu BaM wysłany przez naszą wspólną przyjaciółkę Klarę z podpisem- " Patrzcie jak słodko się kłócą <3". Otworzyłyśmy plik. To, co tam zobaczyłam bardzo mnie zdziwiło:
"'...-W nikim się nie zakochałem!...
-Yhyy... A z kim spędziłeś cały dzień? I jeszcze prawie spóźniłeś się przez nią na własny koncert!...Może nie mówiłeś, że jesteś zakochany, ale to widać!..."'
Spojrzałam na Susan wielkimi oczami...
-Ewa, oni mówią o tobie!
-Yyy, chyba tak...
-Aaaa! Czy ty to słyszysz? Leo się w tobie buja! To takie słodkie, jak ja ci zazdroszczę! Będę twoją druhną i chrzestną waszego dziecka!- wykrzyczała zadowolona,- Aaaa! Jestem najlepszą przyjaciółką dziewczyny Leo! Leondra Devriesa!- zaczęła odtwarzać swój taniec zwycięstwa na moim łóżku.
-Ej ej ej! Nie będzie żadnego ślubu ani dziecka!- wykrzyknęłam rozbawiona.
-No może faktycznie troszeeeczkę przesadziłam, ale... Jesteś z Leooo!- przyłożyłam własną dłoń do jej ust i nie pozwoliłam dokończyć.
-Ught!!! NIE-jestem-z-Leo! Słuchaj!- popatrzyłam jej w oczy proszącym wzrokiem.- Bo my się na jutro umówiliśmy. Wiesz, sama czułabym się niekomfortowo, może byś ze mną tam poszła? Proszę, zgódź się, zgódź!
-Aaaa! Już się z nim umówiłaś na randkę!?
-Nie, to nie jest randka! Po prostu się spotkać, idziesz?
-Ty jeszcze mnie się pytasz!? Jasne, że idę! W końcu poznam chłopaka swojej przyja...- znowu przyłożyłam dłoń do jej ust, ale ona zaraz ją ściągnęła.- Znaczy się muszę poznać swoich idoli.- obie wtedy wybuchłyśmy śmiechem. Położyłyśmy się na łóżku.
-To w co się ubierzesz?- zapytała przyjaciółka.
-Nie wiem jeszcze, nie myślałam nad tym.
-To chodź coś ci wybierzemy!- pociągnęła mnie za rękę w stronę szafy.
Stałyśmy przed nią kilkanaście minut, ale na nic nie mogłyśmy się zdecydować.
-To może pójdziemy na zakupy?- powiedziała zrezygnowana Susan.
-Właściwie to i tak nie mamy co robić.
-No właśnie, chodź.
Szłyśmy do centrum handlowego.
-Ewa... Mogę się ciebie o coś spytać?
-No, o co chodzi?
-A tobie... podoba się Leo?
Zaczęłam śmiać się z jej pytania.
-To znaczy tak? Wiedziałam! Będziecie idealną parą!
-Weź Susan przestań! Nie jesteśmy i nie będzie...- nie zdążyłam dokończyć, bo przyjaciółka wciągnęła mnie do jakiegoś sklepu.
-Ewa! Patrz jaka sukienka!
-Ymm... mi się nie podoba.
-Wiesz jakbyś podobała się Leo gdybyś jutro ją założyła?
-Oj weź już skończ.- powiedziałam gdy opuściłyśmy sklep.
-No dobra, na chwilę przestanę, ale wiedz, że wrócę do tego tematu- jeszcze dzisiaj! Co teraz robimy? Idziemy do Starbucksa?
-No, chodźmy ta...- znowu nie mogłam dokończyć bo przyjaciółka ponownie gdzieś ciągnęła mnie za rękę.
-Och Susan, jeśli znalazłaś jakąś sukienkę i znowu chcesz mi powiedzieć, że podobałabym się w niej Leo to serio nie musisz!- nawrzeszczałam na nią i dopiero się odwróciłam.
Myślałam, że spalę się ze wstydu! Stałam przed Charliem i Leo!
-Hej Ewa!- powiedział spokojnie brunet i mnie przytulił.
-Oooo, jak wy razem słodko wyglądacie!- wykrzyczała moja genialna przyjaciółka.
-H-hej.- odpowiedziałam skrępowana. Boże... przecież oni musieli to wszystko słyszeć! Na pewno jestem czerwona jak burak! Dobra Ewa, wyluzuj, udawaj że nic się nie stało...- To Susan, moja przyjaciółka.- przedstawiłam dziewczynę.
-Tak jak Ewa jestem BaMbino! Kocham waszą muzykę!
-Kolejna śliczna księżniczka!- powiedział i przytulił ją blondyn.
-Ymm, Ewa, nasze jutrzejsze spotkanie nadal aktualne?- spytał niepewnie brunet.
-Tak! A może przyjść też Susan?
-Oczywiście!- odpowiedział za niego Charlie.-Co robimy?
-Może idziemy do Starbucksa? Akurat tam szłyśmy, idziecie z nami?- zaproponowała brunetka.
-To może Leo i Ewa pójdą sami? Przyniosą nam coś do picia?- zapytał ją Charls.
NIE! NIE! NIE! Nie mam ochoty iść tam tylko z Leo. Nie chcę zostać z nim sama. Nie dość, że byłam trochę zestresowana tym filmikiem z koncertu, to teraz doszła jeszcze ta akcja z sukienką.
Spojrzałam na przyjaciółkę błagającym wzrokiem, musi iść z nami!
-Wiesz Charlie, chodźmy z nimi. Poczekamy sobie w środku przy stolikach.- powiedziała. Wiedziałam, że zrobiła to specjalnie dla mnie, byłam jej chyba dozgonnie wdzięczna!
-Okej.- odpowiedział uśmiechnięty blondyn.- Kto ostatni ten kupuje mi i Susan kawę!- złapał brunetkę za rękę i pobiegli w stronę kawiarni.
Kurczę, nie chce mi się teraz biegnąć. Popatrzyłam się na bruneta. Uśmiechnął się do mnie, a ja to odwzajemniłam. Wykorzystał ten moment i odbiegł ode mnie.
-Ej, Leo!- popędziłam za nim śmiejąc się. Już go dogoniłam i biegliśmy równym tempem. Bylibyśmy w tym samym czasie w środku, ale chłopak otworzył i przepuścił mnie w drzwiach.
-Uuuu, Leo, poprosimy dużą kawę razy dwa dla mnie i Susan.-powiedział z uśmiechem Charlie w imieniu swoim i mojej przyjaciółki.
-Ja kupię Susan, a Leo tobie.- wyjaśniłam Charlsowi.
-Nie, ja stawiam dla wszystkich.- powiedział brunet gdy już odeszliśmy od stolika.
-Leo, nie. Jestem już wam winna pieniądze za leki, sama kupię sobie tą kawę.
-No nie wygłupiaj się, ja płacę.- złożył zamówienie i położył pieniądze na ladę.
Odebraliśmy już kawy i wróciliśmy do roześmianej dwójki oraz wręczyliśmy im ich napoje.
-Z czego się tak śmiejecie?- zapytałam zdziwiona.
-No powiedzmy, że z was!- odpowiedział dumnie blondyn.
-Co my niby takiego śmiesznego zrobiliśmy?- dopytywał brunet.
-A rozmawialiśmy sobie jak razem słodko wyglądacie...-wyjaśniła Susan z wielkim uśmiechem na buzi.
-Ej, nie ładnie tak nas obgadywać!- pouczał dwójkę Leo.
-To co teraz robimy?- zapytał Charlie.
-Nie wiemy jak wy, ale ja z Ewą przyszłyśmy tu na zakupy, więc idziemy poszukać sobie ubrań.
-O, super, możemy z wami?
-Wy tak na serio?- zdziwiła się brunetka.- Pierwszy raz spotykam się z chłopakami, którzy ochoczo reagują na zakupy.
-Bo my jesteśmy ponadprzeciętni.- wyszczerzył się blondyn.
-No okej, to chodźmy!
Pierwszym, i zarazem ostatnim sklepem który odwiedziliśmy był H&M.
-To ja z Ewą zostajemy tutaj, a wy idźcie na dział męski i sobie czegoś poszukajcie.
-A nie możemy pomóc wybierać ubrań wam?
-Nie no, nie wierzę, wy serio jesteście mega dziwni, Czy oprócz was żyją jeszcze jakieś osobniki płci męskiej, którzy lubią chodzić na zakupy, a tym bardziej pomagać wybierać ubrania dziewczynom?- spytała z niedowierzaniem.
-Jest jeszcze jeden- mój brat Joey.- odpowiedział Leo. Zaczęliśmy się śmiać.- No to czego mamy szukać?
-Nie wiem, wybierzcie coś ładnego dla Ewy.
- Może tamta sukienka?- wskazał palcem na witrynę sklepową. Susan miała oczy wielkie jak pięciozłotówki. Podbiegła do wystawy.
-Jejku, jest idealna! Ewka, bierz to i zmykaj się przebrać!- dała mi sukienkę do ręki i popchnęła w stronę przymierzalni.
-I jak?- spytałam gdy wyszłam. Teraz wszyscy wytrzeszczyli oczy tak jak brunetka.
-Ewa, wyglądasz bosko, musisz ją kupić!- wrzasnęła.
Odwróciłam się w stronę lustra. Faktycznie, wyglądałam nieźle. Ponownie założyłam moje ciuchy i udałam się z ubraniem do kasy.
Wyszliśmy ze sklepu.
-Ym, my już chyba musimy się zbierać.- powiedział Charlie spoglądając na zegarek.- Jest już 18.30, a musimy jechać jeszcze do naszego menadżera, bo ponoć ma do nas jakąś sprawę.
-Okej, my też już musimy wracać.- odpowiedziałam.
-No dobra, to jutro w parku na 13, tak?- upewniał się brunet.
-Tak, 13 w parku.- odpowiedziałam uśmiechnięta. Już zapomniałam o tej stresującej akcji.
-To do jutra księżniczki.- powiedział Charlie i uściskał Susan. To samo zrobił Leo, tylko że przytulał mnie.
-Do jutra.- pożegnałyśmy się i poszłyśmy w stronę naszych domów.
-Ewa, miałam cię wymęczyć pytaniami o Leo, ale dziś dam już ci spokój bo muszę wracać.- zawiadomiła gdy stałyśmy przed moim domem.-Ale jutro nie odpuszczę. Pa mała!- objęła mnie i pobiegła w kierunku swojego bloku.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Okej, macie drugi rozdział.
Mam nadzieję że wam się podoba, do zobaczenia xx

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz